Najczęstszy błąd w sukcesji? Zbyt późny start
Podczas wydarzenia właściciele firm rodzinnych, inwestorzy i doradcy rozmawiali o sukcesji, finansowaniu i ochronie majątku.
Gościem specjalnym był Dariusz Duma, prezes Family Business Network Poland. – Nie ma firmy rodzinnej bez rodziny – przekonywał. Jego zdaniem kłopoty zaczynają się wtedy, gdy więzi rodzinne zastępują ocenę kompetencji. Ostrzegał też, że dzieci, które słyszą w domu głównie złe historie o firmie, później nie chcą jej przejąć.
W panelu o sukcesji wystąpili m.in. Michał Parkowski (CERES Dom Inwestycyjny i CERES Family Office), Marzena Maj (Smay) i Michał Plotnicki (EY-Parthenon). Paneliści zgodzili się, że sukcesja to wieloletnie przekazywanie wiedzy, odpowiedzialności i autorytetu. Następca potrzebuje czasu, żeby zbudować pozycję niezależną od poprzednika, i warto, żeby zdobywał doświadczenie poza rodzinną firmą. Do uporządkowania relacji w rodzinie paneliści polecali konstytucję rodzinną, a w firmie oddzielenie własności od zarządzania.
W bloku o kapitale mówiono o private debt i private equity jako sposobie finansowania transformacji, ekspansji zagranicznej albo sytuacji, w której firma nie ma następcy.
Panel o zarządzaniu majątkiem poprowadził prof. Konrad Osajda z Uniwersytetu Warszawskiego. Eksperci z VeloBanku, CVI Domu Maklerskiego, CERES i M. Pawlak Capital wskazywali, że największym ryzykiem jest trzymanie całego majątku w jednej firmie. Zalecali dywersyfikację, bufor płynności i struktury prawne takie jak fundacje rodzinne, które pomagają utrzymać majątek w całości przez kolejne pokolenia.
Źródło: Executive Club